czwartek, 4 października 2012

Sarna

Witam po raz kolejny ;-)

Sarna, a właściwie sarenka, jeszcze młoda. Pewnie już możecie się domyślać o czym będzie ten post. Jego główną rolę gra, a właściwie odegrała kilka dni temu oto zwierzę:


Jak wiadomo, w nocy, gdzie droga prowadzi wzdłuż lasów, można się spodziewać spotkania z między innymi takimi zwierzątami. Wiele słyszałem o tym aby w takich miejscach uważać, że jak przeleci jedna to trzeba uważać bo one przeważnie chodzą w grupach to zaraz poleci i druga. Słyszałem, czytałem oglądałem zdjęcia z wypadku po spotkaniu zwierząt z samochodem. Sam nie miałem nigdy do czynienia z takim zdarzeniam. Nie miałem do czasu. Kilka dni wstecz, wracając do domu, jechałem właśnie taką drogą wzdłuż lasu, ciemno, pusto, poza terenem zabudowanym, już było po 22. Jechałem jakieś 80 km/h.
Nagle jakieś punkciki się świeciły na drodze, zamin zdążyłem się przyjżeć już widziałem zarys małej sarenki przed maską. Nic tylko ostry hampel. Prędkość naszczęście nie była duża, więc wyhamowałem, sarence nic się nie stało, samochodowie naszczęście także. I nie chodzi mi tutaj o to że pisząc naszczęście w kontekscie samochodu, sarenka mnie nie obchodziła, bo wiadomo że też było by jej szkoda. Ale szkody wyrządzone w samochodzie też były by kosztowne, zauważyłem ją już chyba w ostatnich chwilach. Tata który jechał ze mną mówił że on jej nie zauważył, może dlatego że głowa tylko wystawała nie wiele ponad maskę, stąd mój wniosek o tym że była młoda, mała.

Ale nachodzą takie przemyślenia, ponieważ jak ja już hamowałem, sarna stanęła na środku drogi i patrzyła się na samochód. Światła jej nie oślepiły oraz nie wystraszyły. Nie uciekła, stała i czekała na finał wydarzeń, które na szczęście skończyły się dobrze dla niej jak i dla nas. Przecież przy takim uderzeniu, zwierze może nie przerzyć, a w samochodzie oprócz pogniecionych elementów maski, nadkola czy inny, możliwe że do wymiany była by także chłodnica, prawda? Wiem że to zależy od prędkości i siły uderzenia, ale taka opcja także istnieje. Dlatego to mnie zastanawia, jak to jest że sarna widząc niebezpieczeństwo nie ucieka, tylko stoi i się patrzy. Dopiero po wyhamowaniu do zera, włączeniu awaryjnych ona powoli zeszła do lasu i później już znikła w ciemnościach. Może ten strach ją tak paraliżuje? I wiem że każda inna sarna sie tak zachowana, nie tylko ja z którą ja się spotkałem.

Jestem już bogatszy o następne doświadczenie, czyli takie spotkanie.
Może dla doświadczonego kierowcy to coś normalnego, jednak dla mnie to było coś nowego. Przecież człoowiek się uczy całe życie, ale i tak umiera głupi. A na kursach prawa jazdy nie miałem takiej sytuacji.

Jeśli poświęciliście chwilę na przeczytanie tego opsiu, to serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam ;-)

2 komentarze:

  1. No miałeś zdarzenie. Dobrze, że nic się nie stało.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi kiedyś przed maske wyleciał jakiś olbrzymi ptak, jak bym nie dał po hamulcach to by było po nim , po moim aucie. dobrze zrobiłeś !!! trzeba uważać na drodze zaawsze :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń