Dawno już się nic nie pojawiło na forum, ostatni wpis był już jakiś czas temu, nie znaczy to że mi się już nie chce tutaj prowadzić owego bloga, ale szkołą. Jestem uczniem technikum na profilu elektryk, aktualnie jestem w trzeciej klasie. Nie będę pisał że jest dużo nauki itp. bo to każdy wie, uczyć się trzeba. Ja mam jeszce ciekawszą sytuację, która właśnie ona nie pozwala mi tutaj zbyt często nic pisać. Moja szkoła ma dwa budynki, normalnie lekcje odbywają się w dwóch, w jednym przedmioty zawodowe, religia i czasami historia oraz praktyczne zajęcie, natomiast w drugim wszystkie inne. Sęk w tym że ten pierwszy remontuję, gruntowo i jest on teraz nie czynny, zamknęli i basta.
Czyli 30 klas (tyle jest) musi sie pomieścić się w jednym budynku. Więc musiały być lekcje popołudniu, a jako że 1-wsze i 4-cie klasy są pod tzw. ochroną to mają lekcje normalanie, a klasy drugie i trzecie mają lekcję popołudniu. Więc ja w czwartki kończę o 18:45. Dojeżdzamy z kolegami samochodem do szkoły, zamin wrócimy jest koło 19. To coś by człowiek zjadł i najchętniej siadł na chwilę przed kompa albo cuś, ale nie kazdy nauczyciel myśli że tylko jego przedmiot jest, więc na piątek zadane tyle że nie wiadomo od czego zacząć. I mimo tego że w czartek zaczynam o 12 to wolę stać i jechać na 8 ale skończyć koło 16.
Takie godziny zajęc to porażka. Ale wiadomo, moja klasa nie jest pod ochroną. Pierwsza - bo pierwsza i muszą się obeznać itp itd. Czwarta - bo maturalna. Kolejnych ich przywilej. I tak to leci. Na razie wiadomo że takowy plan będzie do stycznia, lutego. Do tego czasu powinni skończyć pracę.
Tak naprawdę dopiero się szkoła zaczęła, a gdzie tam czerwiec, koniec roku jest 30 czerwca. nadłuższy chyba w historii ;D Ale póki co :
To z pierwszej sprawy którą chciałem poruszyć było by wszystko.
Jest jeszcze jedna sprawa, taka coś mała traska ;-)
Powodem tego drugiego zamieszania jest ten oto pojazd:
Trasa jaka była to pokonania to trasa okolice naszego domu - start.
Najpierw wiadomo, trzeba nabić powietrza żeby w ogóle coś ruszyć, ale to już mamy za sobą to Tata w pedał i lecim, DK 8 i kierunek Kępno, potem DK 39 i kierunke Namysłów tutaj pauza 45 min i w umówionym miejscu zabranie ludzi których trzeba przetransportować. Ja jako że bardziej zapatruję się na ciężarówki niż autobusy stwierdzam że tutaj jest ten plus że towar się sam załaduje oraz rozładuje ;D
Ale okej, ludzie są, zamykamy pokłąd i sandał do Wrocławia na Plac Dominikański, pod jeden z hoteli.
Najpierw droga wojewódzka nr 451, m.in. przez Bierutów, po przejechaniu Oleśnicy wbijamy się na krajową ósemkę, którą jedziemy aż do samego Wrocka. W Smardzowie podobno był wcześniej jakiś wypadek, ale jak my przejeżdżaliśmy było już posprzątane, dalej na Długołękę, Mirków i już jesteśmy na Psim Polu. Tutaj kierownik okrętu znaczy mój Tata obiera kierunek Plac Dominikański, i niestety nic więcej nie napiszę ponieważ nie znam Wrocławia. Po tym jak towar się sam rozładował to sandał do domu, czyli prawie taka sama droga DK 8 cały czas bo już nie jechaliśmy do Namysłowa, prosto do domu. Oleśnica w tą stronę pokonana S-8 :D
Piękna droga, Viatoll pik pik i lecim dalej. ;D Dalej już nic się takiego nie działo aby pisać, było już ciemno, droga w miarę więc się leciało, była to niedziela cud miód malina :D
Nie pisałem jeszcze a może kogoś to zainteresuję cała drogę pokonałem na fotelu pilota czyli tzw. pilotce, Patryk kolega który prowdzi bloga o autobusach i autokarach wie o czym mowa ponieważ sami takiego mają w firmie, Patryk pozdrawiam Cię ;-)
Co jeszcze mi się nasunęło podczas tej podróży? - Zawieszenie na poduszkach do osobówek, wiem że to co piszę może jest dla wielu jakimś nieporozumieniem że co ja tu pierdzielę, ale chyba przyznacie mi rację że każda dziura jest tak płynnie pokonana że normalnie się płynie ;-)
Dzięki za dotrwanie do końca, chyba nie było najgorzej ;D
Do następnego, cześć ;-)
Źródła zdjęć: google


Wporzo wpis.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dzięki za pozdrowienia, Renie są superowe, zawieszenie w nich to coś pięknego :) Post superowy również pozdrawiam
OdpowiedzUsuńHej. Cakiem ciekawy blog prowadzisz, z czasem poczytam trochę wpisów do tyłu, może dowiem się czym możesz już jeździć mimo godzin spędzanych w szkole. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPoza tym, co do Renault - nie wiem jak się sprawa ma z autobusami, ale funkcjonuje powiedzenie 'iveco i renówka, gówno, nie cięzarówka' pod którym podpisuję się rekami i nogami. Dość awaryjne, a w magnumkach jest tak kabina zrobiona, że można usnąć prowadząc, bo dół od góry dzielą poduszki - faktycznie tłumią, ale patrząc z punktu widzenia zmęczonego kierowcy...
OdpowiedzUsuńAle komfort jest, a w przypadku autobusu który przewozi ludzi - ma to nie bagatelne znaczenie ;]
Usuńwiesz, każde zawieszenie czy to w autokarze czy w ciężarówce jest projektowane pod pewne obciążenie. Żadna to przyjemność jechać pustym MANem 12.224 o dmc 12t i rm 6t, bo jego zawieszenie najlepiej sprawuje się przy co najmniej 3t obciążenia i wtedy na wybojach czuć go pod podłogą i nie ma takiego rollercoastera. Analogicznie w autobusie - im więcej ludzi zapakujesz tym bliżej do tej rzeczywistej masy całkowitej przy której pióra się prostują przez co najlepej rozpraszają energię powstająca przy wjeździe 'w dzirę' czy na koleinach :)
OdpowiedzUsuńOczywiście masz rację, mądrego to i miło posłuchać :]
UsuńMoże nie do końca mój tekst w poście zabrzmiał tak jak bym chciał, ale chyba intencję można wyłapać ;)
Pozdrawiam i zapraszam częściej na bloga ;)
Piszę coś tam, co mi się wydaje ważne po własnych doświadczeniach za kierownicą i co może przybliżyć Ci w jakiś sposób obraz jazdy, który jest oczywiście różny nawet pomiędzy samochodami tego samego producenta. Jest dużo takich kosmetycznych spraw, jednych ważnych, innych już trochę mniej. Ja np do tej pory bardziej lubię jeździć w manualu i z przebitką na skrzynię dużą, taką jak w skrzyniach ZF, a nie na przełącznik, mimo że ten jak masz półbiegi jest bardzo wygodny - może kwestia przyzwyczajenia ;-) Kiedy robisz C? Zachęcam do zrobienia przed zmianą przepisów i da się to zrobić równolegle ze szkołą - ja zrobiłem w marzec, kwiecień przed swoją maturą ;-)
UsuńJa teraz jestem dopiero w III klasie technikum, na razie C nie robię i do końca roku nie będę robił. Czemu? Kasa.
UsuńAle może później zrobię po nowemu bo KW i tak trzeba i tak.... ;)
Zapraszam Cię cześciej na bloga ;]
No wchodzę często tylko coś nie piszesz nic nowego :P Ja chodziłem do liceum i w wakacje popracowałem żeby to prawko zrobić, także znam ten ból z kasą... ;-) Co do zmian przepisów - planuję wyrwać się jeszcze jakoś w tym roku do rodzinnego miasta(co wcale łatwe nie jest, zważywszy że studiuję dziennie;/), żeby zrobić D, bo tylko to mi zostało, a kwalifikację będę musiał zrobić weekendami, chociaż na to też jeszcze trochę będę musiał zarobić ;]
OdpowiedzUsuń