czwartek, 22 marca 2012

Znów jazdy...

Cześć :)

Witam wszystkich którzy ponownie zajrzeli na bloga którego prowadzę.
Jako że od jakiegoś tygodnia nic się nie ukazało, muszę coś napisać. Temat jeden mam. Moje jazdy.
Ktoś może zapytać znów ten temat? Przecież ostatni post był na takowy temat. Ale jest trochę różnicy. Najpierw chciałbym także przeprosić za sposób napisania poprzedniego postu, gdy pisałem wszystko było normalnie, lecz gdy go opublikowałem to efekt był takich że linijki się trochę przestawiły. Gdy chciałem edytować to było wszystko okej. Przyczyny nie znam, mam nadzieję że już takich "homo nie wiadomo" nie będzie.

Ale wracamy do sedna sprawy. Więc aby wszystko miało sens musicie wiedzieć że ja egzamin będę zdawał w WORD-zie ale ode mnie to tego ośrodka jest 60 km. Więc trzeba tam dojechać. Jak mogliście przeczytać poprzednio miałem jazdy po mieście u siebie. Tutaj to nie było zbytniego trudu ponieważ miasteczko nie jest duże i wszystko jechało się na pamięć. Po drugiej godzinie na mieście instruktor powiedział że mogę jechać dalej. Więc zadzwoniłem, omówiłem się i tak oto pojechałem. W dniu wyjazdu zbiórka w umówionym miejscu koło 5:50 ponieważ rano o 6:00 ogień. Tak więc dzień zaczął się szybko. Ogarnięcie siebie i jazda na miejsce zbiórki, pod sklep. Okej zajechała eLka, słynna oczywiście Toyota Yaris. Jako że czekały ze mną jeszcze dwie osoby której jechały tylko na egzamin (oblały go) to ja miałem przyjemność prowadzić całą drogę czyli całe 60 km. Rano jak to rano, ruchu praktycznie nie było więc i jazda szła sprawnie. Oczywiście w terenie zabudowanym 50km/h (było na liczniku 55 km/h) a poza teren zabudowanym mogłem iść całe 90 km/h. Po drodze trzeba było przerobić jeden z regulatorów prędkości czyli traktor. Chwilkę za mim jechałem i instruktor mówi: "Jak będzie wolne to wyprzedzaj" więc czekałem, czekałem aż w końcu wolne. Lusterko - patrze wolne, kierunek znów lusterko i ogień na lewy i sandał. Raz dwa i tylko traktorzysta nas widział :D
Dalej bez żadnych przygód, szło sprawnie. Podjechaliśmy pod WORD. Osoby które szły na egzamin to poszły a ja na miasto. Początkowo okej wałkowałem zawracanie na drodze dwujezdniowej. Bez ekscesów. Później troszkę inna bajka. Pojechalim dalej :D
Tutaj na mnie czekała sygnalizacja świetlna. Pikuś. Małe schody się zaczęły gdy miałem podporządkować się pod warunkową i gdy będzie owa zielona strzałka to oczywiście po upewnieniu się że nie spowoduje to utrudnienia ruchu można jechać. Niestety strzałka ta nie pali się wiecznie. Wiadomo pierwszy raz był ciężki drugi już lżejszy. Później było jako tako. Czyli po japońsku :D

Wiem że jeśli ktoś kto czyta co piszę w tym poście to może i się śmieje z tego, ale inaczej się jak się obserwuje coś z prawego fotela. Za kółka to wszystko wydaję się troszkę inne. Oczywiście było to moja pierwsza lekcja w tym mieście także też myślę że teraz będzie już tylko lepiej.

Wszystkim którzy wytrwali do końca bardzo dziękuję.
Zapraszam ponownie. Proszę także jeśli to dla Was nie problem, zostawiajcie po sobie komentarze :)

Do następnego :)

4 komentarze:

  1. Fajny pościk, pozdrawiam i szerokości mobilku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeszcze dluga droga przed Tobą,ale nie od razu Kraków zbudowano:P
    Powoli byle do celu, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pościk przyzwoity :)
    Życzę Ci powodzenia na kolejnych lekcjach :]

    OdpowiedzUsuń