wtorek, 6 listopada 2012

Kolejna trasa

Kolejny post, kolejna trasa, druga pod rząd, której mala relacja ląduje tutaj na blogu.
Oby więcej takich chwil ;D nie miał bym nic przeciwko.
Ale pomału, od początku.

Start, w niedzielę po kościele, tą po Wszystkich Świętych. Jak to w tym czasie jest, ta i ta trasa była na grób. Pukt docelowy Tychy. Pojazd jakim się poruszaliśmy to Audi A4. Najpierw DK 11 i na Byczynę oraz Kluczbork. Jak na ranne godziny niedzielnę i czas czyli czas powrotów, ruchu na drodze nie było. Od samego początku, czyli startu z podwórka za sterami zasiadłem ja. Czyli kolejna fajna trasa się szykowała i miałem możliwość przejechania się ;D  Z Kluczborka dalej 11-stką na Olesno, tutaj mały zonk ponieważ droga którą dalej chcieliśmy jechać a mianowcie droga wojewódzka nr 901 na Dorodzeń zamknięta. Objazd, bagatela, 60 km. No robi się wesoło, jak dla kogo ;D
No nic, w powietrzu się nie poleci, objazdem się objechaliśmy, teraz kierunek Zawadzkie a następnie Jemielica. Później Strzelce Opolskie, w Strzelcach kierunek A4 w kierunku na Katowice. Wjazd bezproblemu, dość dobrze było to oznakowane, jeszcze tylko na początku dobranie bileciku i w pedał.
Nadal za kółkiem moja skromna osoba i pierwsza taka jazda po autostradzie, odcinke jaki był do pokonania tą drogą to 72 km. Więc dla chłopaka który upragniony plastik w postacie prawka ma od maja to było coś. Nie codziennie jeździ się takimi drogami. No nic to deptamy, najpierw bez przesad 100-120 km/h ponieważ ruchu nie było, a może to co napiszę okażę się dla kogoś dziwnę, ale musiałem wyczuć samochód przy takich prędkościach, bo takimi jeszcze nie jeździłem. Ale później przez moment była prędkość max dopuszczalna czyli 140 km/h. Na węźle A4 z S1 zjechaliśmy w kierunku na Tychy. W tym poście mniej chciałbym opisać drogę a więcej swoich odczuć. Powrót był podobny jeśli chodzi o przebieg trasy. Ale kilka moich spostrzeżeń. Szkoda, wielka szkoda że na kursie na prawo jazdy nie ma jazd po autostradach, wiem że nie w każdym regionie polski było by to możliwe, lecz tam gdzie by było, powinno być. Według mnie jest to całkiem inny styl jazdy, przecież widząc pojazd który chce się włączyć do ruchu z pasu który służy do rozpędzenia się, o ile jest to możliwe możemy zmienić pas na lewy a prawy zostawić temu który chce się włączyć. Mówiąc o innym stylu mam na myśli także, sygnalizowanie zamiaru zmiany pasa. Trzeba robić to z odpowiednim wyprzedzeniem aby jadący za nami w porę zauważył nasze zamiary. Co jeszcze, hmmm, jedna taka fajna sytuacja, która mnie z lekka zdziwiła, gdzie jadąc za fordem fiestą która jechała 100 km/h i gdy ja zeszłem na lewy i zacząłem wyprzedzać, jej kierowca też dał w palnik i do 120 szliśmy równo. I tutaj zonk, że tak leciwe auto dało radę tak pojechać, dalej już nie wiem czy nie było ducha w jej silniku czy kierowca odpuścił, mało ważne. Także zjazdy z autostard wymagają większej uwagi, są to ciekawe zawijasy, niejednokrotnie długie, coś fajnego, też ciekawe doświadczenie. Wszystkiego się człowiek uczy. Na końcu troszkę się blokowało na bramkach, ale to temat rzeka, nie pierwszy to raz i nie ostatni. Niestety. Spalanie na trasie jakie udało mi się osiągnąć było dobre, nawet zadziwiło mojego Tatę ponieważ, silnik 1,6 w gazie wyszło mi 7,8 L/100km. Zawsze było to w trasie 8-10 zależy od trasy, i jak miała się sprawa klimy. I to jazda pełnym autem - 5 osób.

Troszkę ten post ubogi, lecz mam nadzieję że jakiś w miarę sesnowy jest ;)

Do następnego :]

2 komentarze:

  1. Oj Fiesta potrafi pojechać :D Czasami można się zdziwić tak jak ja się raz zdziwiłem w Bułgarii, że Peugeot 106 potrafi jechać 150km/h. Ja jadąc Oplem Signum 1.8 140KM sądziłem, że go łyknę a tu gość dał w rurę, że ciężko było go prześcignąć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam golfa IV i tez jest troche leciwy ale ku mojemu zdziwieniu lecial 160 i mial checi na wiecej :)

    OdpowiedzUsuń