Ale po kolei.
O tym że jest okazja jechać, dowiedziałem się we wtorek (5.02.2013) koło południa. No wiadoma sprawa, jadę :DD Nie można opuścić takiej okazji, od razu przez myśl mi przeszło że będzie okazja deptania po nowej S-8. Nie napisałem jeszcze, choć można wiedzieć po temacie posta, celem był Wrocław.
W domu przejrzałem mapę, znaczy nie trasę, bo znam, ale miasto. Miasta Wrocław nie znam, mało tam bywa to i nie znam, wiem tylko tyle co jest na wlocie od naszej stony, Korona :DD
Więcej tak ktoś mi powie jakąś ulicę Wrocławia, to niestety nie dogadamy się :DD Wiedziałem że pojedziemy na ulicę Jerzego Kukuczki. Targeo poszło w ruch. Szybkie wyznaczenie trasy i już mniej więcej wiem, w której części miasta to się znajduję, dowiedziałem się z tego też jak mniej więcej trzeba jechać. Była to taka osiedlowa ulica, na szczęście bez problemu można było ją odnaleźć.
Im bliżej wyjazdu bym bardziej chciałem żeby to było "już"
Nadszedł piatek.(8.02.2013)
Start z domu o 12:50. Bez pośpiechu się wybraliśmy, i powoli trzeba było się zbierać. Navigację jeszcze przed startem zamontowałem sobie na szybę, żeby później już nie było trzeba robić. Ojciec Wrocław zna, więc dla niego nie było potrzebna, ale ja wolę ją mieć, skoro nie znam miasta, przynajmniej jest pogląd na przebieg trasy. Nasza trasa wyglądała tak:
Bryczka: Audi A4.
Jak widać, cały czas kierunek Wrocław, najpierw Kępno, Słupia aż do Sycowa, gdzie wbiliśmy się w eSkę. Mam też podgląd na mapie, jak ten wjazd "ślimakiem" wyglądał, proszę:
Tutaj widać, jakbym wjechał na coś czego nie ma, jest tylko taka biała linia, która wyznacza jakby pas. Ale spokojnie w lesie nie jeździłem, droga była normalna. Piękna, równa jak stół, można by rzec.Robiąc te poglądy, jako skany i teraz wstawiając je tutaj korzystałem z google maps. Nie wiem czemu tego tutaj nie ma. Będę wiedział na przyszłość, że albo wstawię link, albo zrobię skany z Targeo. Poza tym widać że te obrazki są jakby na dole ucięte, i został biały obszar. To też moja wina, nie do końca to zrobiłem tak ja powinienem. Coś poszło nie po mojej myśli. Ale wracając do głównego wątku posta.
Po wjechaniu na eSkę od razu można było ciut lepiej pojechać, nawet więcej. Jadąc krajową ósemką to nie ma możliwości zbyt szybkiej jazdy. Ciągle przez jakieś miejscowości, poustawiane są żółte fotoradary, nie mam zamiaru im płacić, niech się za robotę polityki wezmą a nie kasę zbierać od kierowców. Droga ekspresowa, dwujezdniowa, według przepisów 120km/h. Tak też było, mniej jak 100 nie było, ale też bez większych szaleństw. W jednym tylko momencie, wyprzedzając trzy samochody, które jechały mniej, a przede wszystkim, nierówno. To szybciej to wolniej, to kierunek, lusterko, lewy i pędzel. To tutaj przez moment było około 140 km/h. Ale nic więcej. O samej drodze nie wiele mogę pisać, oby więcej takich w naszym kraju. Czysta przyjemność z jazdy, nie ma że nagle jakiś rowerzysta się zatoczy przed samochodem, że jak to w polsce po zimie, asfalt topnieje wraz ze śniegiem, jazda to była jazda, a nie omijanie różnorakich przeszkód. Większych i mniejszych. Nawet teraz, pisząc tego posta, rozmawiam na fejsie z Kamilem, kolegą które opisy tras publikowałem także na początku działalności i istnienia tego bloga. Piszę że gdyby na tej eSce postawić Niemiecki tablice i słupki czarne to było by całkiem jak w dojczlandi ;DD
Przy okazji Kamil, jeśli czytasz to pozdrawiam Cię ;-)
Taka piękna droga to i szybko zleciała, chwila moment i już trzeba było z niej zjeżdżać:
Z S-8 zjeżdżaliśmy nim zaczęła się Autostradowa Obwodnica Wrocławia (AOW), można było jechać dalej, i wbić się w miasto z drugiej strony, ale chcieliśmy aby dojechać tutaj, jakby naszą starą drogą czyli DK8. Zjazdy są dobrze oznakowane, także nie ma problemu. Nie bardzo orientuję się w mieście Wrocław, ale na początku, na pierwszym zdjęciu widać, w jaki region miasta się musieliśmy dostać. Pokaże jeszcze foto z miejscem końcowym:
Jak ktoś dobrze Wrocław zna to pewnie wie gdzie mniej więcej to jest. Ja nie znam, dlatego nie wiele piszę na temat miasta, bo nie chce głupot pisać.
Jak mi się jeździło po Wrocławiu?
Jak mi się jeździło po Wrocławiu?
Nie najgorzej, a wręcz powiem że okej, sekundy które są przy sygnalizatorach znacznie ułatwiają jazdę, wiadomo czy się zdąży, czy już można zacząć zwalniać, przy takich wynalazkach człowieka nie zaskoczy nagłe żółte. Wiadomo, jak ktoś jest porywczy to i tak będzie jeździł po swojemu. Znaczy nie zawsze dobrze. Będąc na jednym z rond z wewnętrznego pasa kierowca pojechał na przestrzał wszystkich żeby zjechać. Spojrzałem tylko na tablice, aha, tutejszy, wszystko wiadomo :DD
Nie ma co się dziwić że samochody są później poobijane na wszystkie możliwe strony, skoro ma się taki styl jazdy, to coś takiego musi się tak kończyć.No innego rozwiązania nie widzę, chociaż nie, może być gorzej, jakiś wypadek itp...
Powrót odbywał się tak samo, tylko żę był już po zmroku to już nie przy takich prędkościach, jak to gdzieś przeczytałem, wolę być na kolację w domu niż na obiad w szpitalu. I coś w tym jest. Jasna sprawa, że byli tacy co im się bardziej spieszyło. Ale to może też wynikać z doświadczenia. Ja prawko mam nie cały rok. Nie muszę nikomu nic udowadniać, jadę ile jadę, na ile można czuć się pewnym.
Moje wypociny dobiegły końca, dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca ;-)
Mam nadzieję że to wszystko na jakoś ręce i nogi ;-)
Pozdrawiam ;-)



No kurcze już bym za kołem w jakieś traski pojechał a tu jeszcze te 3 lata do B :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
O tak, znam to uczucie :D
UsuńDzięki za liczne komentarze, oraz częste odwiedziny bloga :]
Pozdrawiam :]
Wiem jak to jest czekać w naszym wieku na jakąś trase, podczas drogi ban na twarzy a przed wyjazdem bezsenność w oczekiwaniu na wyjazd :) pozdro szofer :)
OdpowiedzUsuń